W gardle

Autor: Jacek Mączka, Gatunek: Poezja, Dodano: 30 marca 2012, 21:05:08, Tagi:  Jacek Mączka W gardle

 

 

 

Zobaczyć to wszystko - od wilgotnych, krecich kopców

I obrośniętego trawą żelastwa

Po sine krechy połonin z jaśniejszymi

Plamami śniegu.

I nazywać - Dolinkami, Paprocią, Słonnym,

Zawłaszczając odgłosy piły motorowej

O świcie. I  strzępy mgły wzdłuż

 

Ołowianej ściany lasu z płonącymi,

Gdzieniegdzie, cegłą słupami sosen.

Aż niespodziewanie, wysoko wzbiera

To wszystko w ciemny klangor żurawi nadlatujących z południa.

W obfitą, ciężką jak gumofilce, oblepione grudą błota,

Osobność nieobjęcia nurtu, który toczy się zachłanny.

Komentarze (9)

    • B B
    • 30 marca 2012, 21:55:12

    Oprócz tego,że niepotrzebne wydają mi się wielkie litery gdzieniegdzie na początkach wersów, to nie mam uwag.
    Tytuł bardzo intrygujący, przywodzi na myśl różne rzeczy. Treściowo super.

    Pozdrowienia

  • Mnie też drażni ta wielka litera, a wiersz mi się spodobał:)

  • Dziękuję Paniom. Popatrzmy, jak wyglada bez wielkich:

    <b>W gardle</b>



    Zobaczyć to wszystko – od wilgotnych, krecich kopców
    i obrośniętego trawą żelastwa
    po sine krechy połonin z jaśniejszymi
    plamami śniegu.
    I nazywać – Dolinkami, Paprocią, Słonnym,
    zawłaszczając odgłosy piły motorowej
    o świcie. I strzępy mgły wzdłuż

    ołowianej ściany lasu z płonącymi,
    gdzieniegdzie, cegłą słupami sosen.
    Aż niespodziewanie, wysoko wzbiera
    to wszystko w ciemny klangor żurawi nadlatujących z południa.
    W obfitą, ciężką jak gumofilce, oblepione grudą błota,
    osobność nieobjęcia nurtu, który toczy się zachłanny.



  • Popatrzyłam. Jak dla mnie, to lepiej bez wielkiej litery, ale jeszcze dałabym przecinek po "żelastwa" i po "żurawi". Tak doradzam, jako polonistka poloniście:)





    • m. a.
    • 31 marca 2012, 13:11:55

    krecie kopce stanęły mi w gardle i: przy dużych literach udusiłem się, dzięki małym udało mi się jakoś przeżyć

  • Tęsknota i jej zachłanność.

  • Pani Elizo - dziękuję za lekturę i komentarz.Jako poeta poloniście:) - u mnie często koniec wersu zastepuje przecinek (żelastwo), zdarza sie też, że swiadomie go pomijam - w przypadku (żurawi)chodziło o zintensyfikowanie znaczeń związanch z procesem "wzbierania", "zagęszczania".

    mariusz appel - dziękuję za komentarz.

    Małgorzata Sochoń - dziękuję:)

    W tej chwili najbardziej skłaniam się ku tej wersji:

    W gardle



    Zobaczyć to wszystko – od wilgotnych, krecich kopców
    i obrośniętego trawą żelastwa
    po sine krechy połonin z jaśniejszymi
    plamami śniegu.
    I nazywać – Dolinkami, Paprocią, Słonnym,
    zawłaszczając odgłos piły motorowej
    o świcie. I strzępy mgły wzdłuż

    ołowianej ściany lasu z płonącymi cegłą słupami sosen.
    Aż niespodziewanie, wysoko wzbiera
    to wszystko w ciemny klangor żurawi nadlatujących z południa.
    W obfitą, ciężką jak gumofilce, oblepione grudą błota,
    osobność nieobjęcia nurtu, który toczy się zachłanny.

    • B B
    • 02 kwietnia 2012, 07:13:14

    Zdecydowanie lepiej się czyta bez tych wielkich liter na początkach wersów, które zawsze kojarzą mi się z pozostałością po formatowaniu worda ;)

  • Bożena Barda - dziękuję.

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się