0000-4323-pomyslecprzeswit_b_sml_120

Pomyśleć prześwit

Autor:  Jacek Mączka
Gatunek: Poezja
Wydawca: Jacek Mączka,Pomyśleć prześwit, stron 88,Wydawnictwo "Miniatura", Kraków 2009
Data wydania: 2009
Data dodania:  26 maja 2010, 19:07:46
ISBN: 978-83-7606- 074-3

Krótki opis:

Proces pisania okazuje się tu tragiczną, bo z góry skazaną na niepowodzenie, próbą „dotknięcia” rzeczywistości za pomocą słowa, próbą „pomyślenia prześwitu” w rzeczywistości zawłaszczonej przez język.

Fragment:

Tom otwiera grupa wierszy o charakterze metapoetyckim, pośrednio nawiązujących do tytułu książki. Proces pisania okazuje się tu tragiczną, bo z góry skazaną na niepowodzenie, próbą „dotknięcia” rzeczywistości za pomocą słowa, próbą „pomyślenia prześwitu” w rzeczywistości zawłaszczonej przez język. Poetę zajmują tu różnorodne konsekwencje nieprzystawalności słowa do świata, który jest przez nie nazywany oraz zagadnienie owładnięcia bytu ludzkiego przez system znaków językowych: Takuana prosi Basho o jedno / prawdziwe słowo. (Poruszam się), Uznajmy to za przyczynek do poezji zielników / albo świadectwo śmiertelności słowa. (Deptane po drodze), Bo przecież / w przedrzeźnianiu i robieniu grymasów jest coś nieprzyzwoitego, / contra naturam. A zarazem słodka obietnica powrotu. (Mówić inaczej ), Piszę świat jak księgę dla głupców / albo ikonę. (Eikastike), Słowa jak witki łoziny obsuszone z rzeczy. / Język sobie przeczy. (Supinum), W dodawaniu stołow do stołów jest więc coś głęboko / nieetycznego, podobnie jak w budowaniu wieży, / pisaniu księgi i mnożeniu permutacji w nieskończoność. (Post scriptum).

 Drugim bardzo ważnym motywem organizującym całość jest kategoria gry, chaosu czy też przypadkowości: Nadciąga / wielkie odrętwienie. Pusta pustka  /  nie gra „pustki i formy”. Nie na żarty. (Psy pożarły świat w grudniu), Nieruchome rybie pyszczki / bańki powietrza – zawsze /  ku centrum jednakowo odlegli. (Bielinki nierealne w upale), … choć mogłeś, czy aby na pewno, pasażem, gdzie Żabka. / Wybierający wybierany. Grzechocą kości w miedzianym kubku. (Symballein), Układasz rozrzucone / jeszcze raz. (Kawałek uważnie). Wspomniana kategoria manifestuje się także na innych piętrach konstrukcyjnych tomu, a mianowicie w mnogości cytatów, pseudocytatów, trawestacji, mott i przypisów, jakby Mączka, poprzez cały ten intertekstualny sztafaż dawał do zrozumienia czytelnikowi, że prowadzi szczególny rodzaj gry, gry na serio, w której stawką jest próba uchwycenia własnej tożsamości w świecie zużytych znaków, w którym wszystko już zostało powiedziane. Widzimy tu między innymi Montaigne’a, Ginzburga, Ripę, Foucaulte’a, Myśliwskiego, Ekai, Dantego, Lorcę, Follaine’a,  Sosnowskiego, św. Tomasza, Pauzaniasza, Blake’a, Duranda, Lombroso, Szubera, Heanney’a, Sorela, Marqueza, kanoniczne teksty buddyjskie, przytoczenia mowy potocznej,  fragmenty z rejestrów sądowych, mitologię  słowiańską, grecką, skandynawską czy sumeryjską a nawet Talmud.

W książce odnajdziemy szereg tekstów będących rezultatem wsłuchiwania się w głosy z przeszłości. Obcowanie z biografiami innych buduje niezbędny dystans, powściągliwość w wypowiadaniu sądów o sobie. Stwarza poczucie przynależności, rodzaj zakorzenienia w przestrzeni wspólnej. Oczywiście przywoływane postaci są znaczące: np. Basho, Montaigne, Menocchio,  Potocki, Caravaggio.

„Układaniu rozrzuconego” w tomie Mączki towarzyszy niezwykła wrażliwość na genius loci Ziemi Sanockiej. Sakralizacja  przestrzeni najbliższej stanowi ekwiwalent ustanawiania Kosmosu. Tak jest w wierszach Tkliwość rozkruszy gołoborza, Już raz niosłeś tę opowieść, Mgła, W drodze, Bez ciebie zakwitnie czeremcha, Po nitce, Stromo pod górę, przymiarki, Epistola, Migawka, Prowcza.

 

 

Komentarze (1)

  • Miałem zaznaczyć "Bliższe okolice", tej książki jeszcze nie czytałem ;)

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się